Robot planetarny Bosch MUM 54251 – recenzja

Parę miesięcy temu, po długich rozważaniach, wybrałam robota kuchennego, który miał nam ułatwiać pracę w kuchni i w znaczący sposób skracać czas przygotowywania potraw. Zdecydowałam się na robota planetarnego Bosch MUM 54251. Przetestowałam sporą część jego funkcji i po tym czasie mogę już coś na jego temat napisać.

Sprzęt polecam i nie żałuję jego zakupu. Jest w stanie usprawnić moją pracę i wyręczyć w najbardziej uciążliwych czynnościach kulinarnych takich jak zagniatanie ciasta na chleb, krojenie w plastry, słupki czy ścieranie. Poza wyposażeniem bazowym, poszerzyłam jego możliwości o dodatkowe rzeczy. Czytaj dalej

Codzienne zwyczaje, które ułatwią mi przeprowadzkę

Powoli szykuję się do przeprowadzki, ale zanim to nastąpi, to musimy załatwić mnóstwo rzeczy typu wymiana okna czy zakup lodówki i kuchenki. Zaczęłam już analizować, co i jak spakować i doszłam do wniosku, że w ostatnim czasie wypracowałam kilka przyzwyczajeń, które ułatwią mi przeprowadzkę.

Zimowe ubrania pakowane w pudła

Zimowe ubrania po sezonie zapakowałam w nieduże pudełka. Pudełka w całości pójdą do dużych kartonów. Kartony zostaną umieszczone w dogodnym miejscu, a ich zawartość grzecznie poczeka na swój czas

Pionowe układanie ubrań w pudełkach w szufladzie

Od dłuższego czasu praktykuję pionowe składanie ubrań wg metody Marie Kondo. Dodatkowo bluzki z krótkim rękawem, T-shirty i całą bieliznę trzymam w szufladach pudełkach. Jest to o tyle wygodne, że podobnie jak w przypadku rzeczy zimowych, pudełka pójdą do większego kartonu, a w nowym mieszkaniu po prostu je wypakuję i umieszczę w szufladzie. Żadnego przekładania, wykładania.

Przechowywanie książek

Rzadziej używane książki, których nie chcę sprzedać/oddać, miałam popakowane w pudła. Są więc w zasadzie gotowe do przeprowadzki

Pościel

Nieużywaną pościel zapakowałam zaraz po zakupie worków próżniowych, które będzie można choćby luzem wrzucić do bagażnika auta.

Zapasy jedzenia

Większość produktów spożywczych trzymam w pojemnikach. Częściowo wynika to z dążenia do ograniczenia odpadów i chodzenia po zakupy z własnymi pudełkami i słoikami, a częściowo ze względu na profilaktykę antymolową. W efekcie jedzenie jest o wiele łatwiejsze do spakowania. Oczywiście niezależnie od tego uprawiam „kuchnię przeprowadzkową”. Spisałam sobie, jakie mam produkty i na tej podstawie gotuję, żeby zużyć jak najwięcej.

Zapakowanie nieużywanych przedmiotów w dedykowane im pudełko

Jest grupa przedmiotów, które na razie nie były nam potrzebne, ale przydadzą się po przeprowadzce. Jest to na przykład otrzymany od rodziców komplet noży, mydelniczka czy ręczniki. Przygotowałam dla nich specjalne pudło i wszystko, co było na później, trafiało właśnie tam. Korzyść jest podwójna – nie dość, że teraz tylko pudełko zakleję, to jeszcze te przedmioty nie walały mi się bezsensownie przez ostatnie miesiące.

Przegląd garderoby

W ostatnim czasie regularnie przeglądałam moją garderobę, dzięki czemu pozbyłam się wielkiej torby rzeczy. Jeśli znacie jakąś krakowską organizację charytatywną, która NA PEWNO przyjmie torbę damskich ubrań, to napiszcie proszę. Kontaktowałam się m.in. z pobliskim domem samotnej matki i usłyszałam, że nie przyjmują ubrań. Wyrzucić do kontenerów nie chcę, bo za często widziałam powywalane kontenery i gnijącą kupę mokrych rzeczy. Poza tym, chciałabym, żeby te ubrania faktycznie trafiły do potrzebujących i jakoś nie kręci mnie akcja z cyklu „Oddaj nam ubrania, a my przekażemy 1% zysku na potrzebujących”.

Macie jakieś ciekawe patenty na to, jak przeżyć w najmniej bolesny sposób przeprowadzkę? Dajcie znać, chętnie przyjmę porady, bo do tej pory przeprowadzałam się stopniowo – wyprowadziłam się z jedną walizką ubrań, a potem zwoziłam rzeczy przy okazji wizyt u moich rodziców. Teraz muszę rzucić się na głęboką wodę, na dodatek przeprowadzając się z dużego domu do znacznie mniejszego mieszkania.