Dobrą organizacją możesz pomóc chronić środowisko

Od dłuższego czasu starałam się żyć w taki sposób, żeby minimalizować negatywny wpływ na środowisko, czyli segregowałam odpady, unikałam foliówek, starałam się kupować lokalne produkty. Natomiast jakiś czas temu trafiłam na informację o ruchu Zero waste, czyli filozofii dążącej do życia bez śmieci, co pociągnęło za sobą zmiany w zakresie organizacji codziennego życia.

Najsłynniejszą osobą związaną z Zero Waste jest Bea Johnson, której rodzina przez rok wyprodukowała zaledwie jeden słoik śmieci. Nie mam aż takich ambicji, niemniej jednak uznałam, że jestem w stanie zrobić więcej niż tylko wrzucać papierki i butelki do odpowiednich pojemników. Aby tego dokonać, musiałam przeorganizować sposób robienia zakupów.

Organizacja zakupów:

Uważniejsze planowanie, gdzie będę robiła zakupy

Większość produktów kupuję w kooperatywie spożywczej lub na targach. Są to tego typu miejsca, gdzie zazwyczaj nikt nie robi problemów z prośbą o zapakowanie produktów do mojego własnego pudełka (lub też przyjmuje opakowania zwrotne typu czyste papierowe torebki). W związku z tym niemal całkowicie zrezygnowałam z kupowania w marketach rzeczy takich jak zafoliowane warzywa strączkowe, bakalie czy ryż. Dużym plusem jest to, że przy rzadziej używanych rzeczach sama decyduję o ilości, więc mogę kupić choćby 100 gramów rzadko używanej kaszy, która nie będzie przez rok zalegać w szafce.

Planowanie zakupów pod względem potrzebnych opakowań

Dzisiaj przewiduję zakup fasoli, w związku z czym wyszłam z domu z pudełkiem. Dobrym rozwiązaniem są składane silikonowe pudełka, które zajmują bardzo mało miejsca. Łatwo jest wziąć je rano do pracy i rozłożyć dopiero przy zakupie. Wszyscy sprzedawcy, którzy do tej pory zgodzili się na zapakowanie do moich pojemników, bez problemu tarowali wagę.

Pilnuję, żeby zawsze mieć płócienną torbę. Pojedyncze rzeczy typu awokado, jedna pomarańcza czy marchew wrzucam do niej luzem, a na ziemniaki i marchew w większych ilościach mam takie cieniutkie woreczki do prania bielizny.

Staram się mieć pudełko na wizyty w restauracjach, które dają jedzenie na wynos i proszę o zapakowanie dania właśnie do niego.

Unikanie produktów, które są zapakowane

Już wcześniej wspominałam o tym, że gotuję w szybkowarze większe ilości strączków, po czym mrożę je w porcjach. To pozwoliło na zredukowanie ilości metalowych puszek, które obecnie kupuję sporadycznie, gdy odkryję, że się zagapiłam i nie mam nic w zamrażalniku. Jest to również korzystniejsze finansowo, ponieważ samodzielnie ugotowana fasola czy ciecierzyca jest znacznie tańsza.

Unikam również warzyw i owoców, które są zapakowane. Odważenie kilograma ziemniaków nie jest dla mnie żadnym problemem, więc nie wezmę w markecie gotowych w siatce.

Pasty do zębów kupuję bez kartonika.

Rezygnacja z plastikowych butelek

Nie lubię słodkich napojów, ale dość długo produkowałam spore ilości butelek po wodzie mineralnej. Od bodajże dwóch lat korzystam z wielorazowych butelek z filtrem, które napełniam wodą z kranu. Muszę tylko pamiętać o tym, żeby zabrać ze sobą butelkę. Kolejną korzyścią jest to, że moje zakupy stały się lżejsze bez wielkich 1,5 litrowych butelek.

Ocena niezbędności planowanego zakupu

Częściej niż kiedyś zastanawiam się, czy naprawdę potrzebuje kolejnej rzeczy. Kiedyś rzadko kiedy był miesiąc, w którym nie wracałam z jakimś gadżetem do kuchni. W tej chwili mam w planach tylko zakup robota planetarnego, który ułatwi mi pracę i jakoś nie boli mnie brak składanej deski, urządzenia do wydrążania ananasa czy specjalnej patelni do naleśników, skoro prawie nie jemy naleśników.

Staram się też w pierwszej kolejności pytać, czy ktoś się czegoś nie pozbywa.

Kiełkownica

Kupiłam ją lata temu i nie używałam. Teraz wróciła do łask, dzięki czemu mam świeże zieloności w okresie, w którym o to ciężko. Kiedyś kiełki kupowałam, każda paczka oznaczała plastikowe pudełko, na dodatek bez pokrywki, więc trudno je było ponownie wykorzystać. Mało tego, zazwyczaj nie przejadałam całego opakowania, więc część szła do kosza. Teraz wysiewam tyle nasion, ile chcę. Woda do płukania kiełków idzie do podlewania roślin.

Zabieranie w podróż aeropressu

Nie lubię kawy zalewajki ani rozpuszczalnej, w związku z tym podczas wyjazdu regularnie wpadaliśmy o poranku do kawiarni. Było to kosztowne, a na dodatek każda wizyta równała się dwóm kubkom papierowym, które braliśmy na wynos, żeby wypić w drodze do celu. W związku z tym za ok. 150 zł kupiliśmy aeropress i poranna kawę robimy w hostelu czy u znajomych, którzy nie mają ekspresu. Jest niedrogi, leciutki, z grubego plastiku, więc w bagażu nic mu się nie stanie. Na stałe trzymam go w pracy, więc nie kusi mnie byle jaka kawa ze szpitalnego baru lub automatu.

Planowanie zakupów żywnościowych

Tu idzie mi różnie, są momenty, gdy nic nie wyrzucam, a czasami ze wstydem przyznaję, że zupełnie zapomniałam o tym, że w torbie w garażu miałam kilogram ziemniaków, które już się do niczego nie nadają. Niewyrzucanie żywności to mój cel, nad którym zamierzam bardzo intensywnie pracować.

Inne sposoby na generowanie mniejszej ilości śmieci:

Mooncup zamiast podpasek

Kubeczek jest rewelacyjnym rozwiązaniem. Wystarcza na lata, jest higieniczny, a na dodatek eliminuje zupełnie problem z cyklu „Zaczęła się miesiączka, a w domu nie ma podpasek…”.

Kompostowanie

Staram się gromadzić odpadki i przeznaczać je na kompost. Gotujemy dla dwóch osób wegetariańskie lub wegańskie posiłki i to daje przeważnie 1-1,5 kg odpadów roślinnych, które zamiast trafić na wysypisko, stają się ekologicznym nawozem dla roślin.

Kupowanie rzadziej trwalszych produktów

W ostatnim czasie kupuję tak niewiele ubrań, że bez żalu jestem w stanie zapłacić całkiem spore sumy, jeśli wiem, że marka ma opinię trwałej. Nie niszczę rzeczy, a dodatkowo regularnie dostaję w spadku po siostrze mojego partnera, która z racji urodzenia drugiego dziecka pozbywa się zbędnych rzeczy, żeby zrobić miejsce dla ubranek nowej domowniczki.

Wspólne zakupy internetowe

Sklep wykorzystuje wówczas mniejszą ilość materiałów służących do pakowania, wszystko jest pakowane do jednego zbiorczego kartonu. Często sklepy mają jeden rozmiar kartonu, więc nawet jak zamawiasz niewielką ilość rzeczy, to paczkę otrzymujesz w olbrzymim pudle wypełnionym folią, styropianowymi granulkami i papierem.

Rezygnacja z papierowych gazetek

Kiedyś zdarzało mi się bezrefleksyjnie brać gazetki reklamowe sklepów, żeby sobie je przejrzeć w drodze ze sklepu. Teraz wolę przejrzeć ofertę w internecie w sytuacji, gdy faktycznie jestem nią zainteresowana, a nie dla zabicia czasu. Mniejsze zapotrzebowanie na gazetki to mniejszy nakład.

Czy idea Zero Waste jest Wam bliska, czy też uważacie, że to nadmierne poświęcenie lub dziwactwo? Słyszeliście o niej wcześniej? Jakie macie patenty na zmniejszanie ilości odpadów w Waszym życiu?
Jeśli temat jest Wam w jakiś sposób bliski, to serdecznie zapraszam do dołączenia do grupy na Zero Waste Polska na FB.  A jeśli nie chcesz przegapić nowych wpisów, polub mój fanpage.
Reklamy

5 thoughts on “Dobrą organizacją możesz pomóc chronić środowisko

  1. Sztuka Retuszu || Sit Zone Art pisze:

    Szczerze mówiąc, wszystko powyższe wydaje mi się zbyt czasochłonne. Jak robię zakupy, to opakowanie jest ostatnią rzeczą, na jaką zwracam uwagę. Jasne, jeśli kupuję jajka czy warzywa, to nie w markecie, ale głównie z powodów jakościowych, a nie ze względu na środowisko. A co do gazetek… Cóż, nie wiem, czy jest coś mniej użytecznego niż gazetki, które ciągle jakiś baran wpycha Ci do skrzynki na listy. I z tego się, akurat, zrezygnować nie da, choć bardzo bym chciała… 😦

    Polubienie

    • Wygrać z chaosem pisze:

      Niektóre rzeczy są nieco bardziej czasochłonne, ale inne tak naprawdę zwalniają Cię z konieczności robienia niektórych rzeczy.

      Przykładowo:
      Mooncup sprawia, że nie zabraknie Ci podpasek w najmniej odpowiednim momencie.
      Butelka wielorazowa sprawia, że nie musisz stać w kolejce w sklepie po małą wodę albo zamawiać zapasu do domu (a o wzięciu butelki mineralki z domu musisz pamiętać, dokładnie tak samo jak w przypadku brania butelki wielorazowej).
      Planowanie zakupów i obiadów sprawia, że zakupy robisz raz czy dwa razy w tygodniu i nie biegasz w trakcie gotowania po jajka, o których zupełnie zapomniałaś.
      Aeropress oszczędza czas, bo na wyjeździe nie nadkładam rano drogi kawiarni, nie stoję w kolejce.
      Kupowanie na targu rzeczy na wagę sprawia, że zakupy zajmują mi pięć minut. W Tesco biegałabym w obłędzie przez 20 minut, a potem kolejne 10 stała w kolejce.

      Polubienie

    • Ola pisze:

      Jestem przekonana, że to kwestia przyzwyczajenia, wyrobienia sobie nawyków. Na początku każda zmiana wydaje się nie do zrobienia, ale jak już coś zaczniemy wdrażać, okazuje się, że można, a potem już samo się kula.
      Przestawiłam się jakiś czas temu na własne torby na zakupy zamiast jednorazówek – zapominałam o nich notorycznie przez kilka tygodni, potem było coraz lepiej, teraz zawsze mam w torebce 1-2 siatki, poskładane tak że nie zajmują dużo miejsca, a po wypakowaniu zakupów odruchowo je składam i wrzucam z powrotem do torebki.
      Teraz czas na kolejny krok, znów wybiorę coś, co najmniej mnie przeraża, dam sobie czas na przyzwyczajenie, nie będę się zamartwiać pierwszymi niepowodzeniami – i wiem, że się uda.

      Polubienie

  2. asia | amelushka pisze:

    Na szczęście, obecnie coraz więcej osób zwraca uwagę na środowisko. Chociaż jeszcze do niedawna spotykałam się z niechęcią nawet do segregacji śmieci. Czasami mam wrażenie, że ludzie zupełnie nie zastanawiają się jakie mogą być tego konsekwencje.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s