Drobne oszczędności czasu

Masz wrażenie, że Twój plan dnia pęka w szwach, a Ty nie masz czasu nawet na to, żeby wypić kawę? O północy nieprzytomna przewracasz się na łóżko i zasypiasz z poczuciem, że znowu nie zrobiłaś nic dla siebie i, co gorsza, nie masz kiedy tego umieścić w grafiku? Poszukaj sposobu na to, aby wygospodarować chociaż chwilę.

Zdecydowanie najszybciej jest zyskać sporą ilość czasu poprzez rezygnację z niektórych punktów harmonogramu albo zupełnie, albo poprzez oddelegowanie zadania innej osobie. Jeśli usuniesz z grafiku intensywny kurs flamenco, który odbywa się codziennie, to oczywiście zyskasz 1,5 h każdego dnia. Natomiast nie zawsze chcesz to robić. Na szczęście nie jest to jedyny sposób (aczkolwiek zachęcam do przyjrzenia się temu, czym się zajmujesz i przeanalizowania sensowności tych działań – można znaleźć i wyeliminować wiele czynności, które nic Ci nie dają, a generują poczucie, że cały dzień byłaś zajęta).

Innym pomysłem są drobne oszczędności czasu w związku ze zmianą stylu pracy czy przeorganizowania otoczenia. Wspominałam o tym w tekście na temat pracy w pełnym skupieniu, a teraz chciałabym poruszyć temat ułatwień. Przy takich trickach nie ma co spodziewać się spektakularnych efektów i początkowo może Ci się wydawać śmieszną świadomość, że zyskasz 15 minut. Tyle tylko, że odzyskany codziennie kwadrans to 7,5 h miesięcznie. 7,5 h ekstra to już konkret.

„No ok, 7,5 godziny to konkret, tylko że w całości. Ale co zrobić z marnymi 15 minutami jednorazowo?”. 15 minut to wbrew pozorom dużo czasu. Można w tym czasie przeczytać rozdział książki, wykonać kilka ćwiczeń, pouczyć się słówek, obejrzeć ciekawy filmik na youtube, zrobić spożywcze zakupy online, położyć się spać kwadrans wcześniej czy porozmawiać z bliską osobą.

A teraz czas na kilka przykładów sytuacji, w których można zyskać trochę czasu:
– przed gotowaniem przygotowanie wszystkich potrzebnych składników, żeby nie musieć szukać w pośpiechu i kręcić się wielokrotnie po kuchni wte i wewte
– podręczny pojemnik na obierki (lub kosz przy samym blacie)
– jeśli jakąś czynność wykonujemy często, to warto pomyśleć o ułatwiających gadżetach, np. wkrętarce elektrycznej gdy bardzo dużo majsterkujemy – tylko tutaj trzeba uważać na pułapkę kupowania gadżetów, których nie będziemy używać, a przez które będzie trzeba przekopywać się w poszukiwaniu innych rzeczy
– pozbycie się zbędnych przedmiotów i w efekcie sprzątanie dużo krócej – to akurat specyficzny przykład, bo wymaga początkowych olbrzymich nakładów czasu, które zwrócą się dopiero po dłuższym czasie, ale za to bardzo szybko zmniejszają frustrację z powodu czasu, jaki poświęcamy mieszkaniu

– planowanie obiadów, co znacznie przyspiesza robienie bieżących zakupów – jeśli robimy zakupy w hipermarkecie, jedna wizyta tygodniowo mniej to czasem nawet godzina ekstra

– zamiana wizyty w hipermarkecie na zakupy online lub w mniejszym dyskoncie

– ograniczenie czasu poświęcanego na bezmyślne klikanie np. na Facebooku (tu można zyskać naprawdę dużo czasu do zagospodarowania w inny sposób ;))

– ustawienie przelewów stałych i poleceń zapłaty

– pakowanie przedmiotów w opisane ze wszystkich stron pudełka, a w przypadku większej ilości zrobienie ich spisu wraz z miejscem, w którym leżą.

 

Przykłady można mnożyć. Większość z nich nie wygląda spektakularnie, ale jeśli wdrożymy kilka drobnych zmian, to będzie to odczuwalne.

Jakie są Wasze patenty na odzyskiwanie czasu wolnego? Gdzie widzicie potencjał do zmian?

Jeśli nie chcesz przegapić nowych wpisów, polub mój fanpage.

Reklamy

6 czynników utrudniających realizację postanowień noworocznych

Wielkimi krokami zbliża się Sylwester, co oznacza, że zapewne wiele z Was zaczyna robić postanowienia noworoczne. Niestety, większość tych planów nigdy nie jest wcielona w życie albo zostaje porzucona po bardzo krótkim czasie. Stąd też wiele osób (w tym do niedawna ja) z założenia nie robiłam żadnych postanowień noworocznych, wychodząc z założenia, że nie ma po co, skoro i tak tego nie zrealizuję. Teraz gorąco zachęcam do stawiania sobie celów na nadchodzący rok, ponieważ to pomoże mądrze rozplanować pracę nad nimi. Czytaj dalej

Stop porządkom w weekend! – podsumowanie ostatniego miesiąca

Ostatnio niewiele się odzywałam, bo na początku głównie działałam, a potem dopadło mnie paskudne choróbsko, które sprawiło, że przez ostatnie dni praktycznie nie wychodziłam z łóżka. W końcu udało mi się zreanimować, więc czas więc podzielić się tym, co udało mi się wypracować w ostatnich tygodniach.

Przez większość życia sobotni poranek kojarzył mi się z nerwową krzątaniną, koniecznością robienia prania, sprzątania i koszmarnym zmęczeniem. Za wszelką cenę chciałam tego uniknąć, więc… spędziłam sporą część kilku ostatnich weekendów sprzątając. Czytaj dalej