Jak nie marnować jedzenia 

Wg danych zamieszczonych na stronie Banków Żywności, każdego roku marnuje się 1,3 mld ton jedzenia, co stanowi 1/3 całej produkowanej żywności. W samej tylko Polsce wyrzuca się ok. 9 mln ton żywności. Skala jest olbrzymia, a jej koszty finansowe i środowiskowe są olbrzymie. O kosztach dla gospodarstwa domowego nie trzeba za wiele mówić – jeśli za wyrzucone w skali miesiąca jedzenie zapłaciliśmy 50 zł, to znaczy, że wyrzuciliśmy do śmieci ładny i niebieski banknot, z którym można było zrobić coś lepszego. Ile razy wyrzuciliśmy jakąś wędlinę, spleśniałego melona i przeterminowane opakowanie sera, jednocześnie narzekając, że nie mamy pieniędzy na wyjście do kina?

Czytaj dalej

Reklamy

Najczęściej psujące się jedzenie, które można mrozić

Wiadomo, że mrozić można mnóstwo owoców i warzyw. Natomiast jest grupa produktów, które wiecznie znajdujemy z kożuszkiem pleśni, bo np. zużywamy odrobinę, a potem wstawiamy na sam koniec lodówki. Nie każdy wie, że sporo z nich można zamrażać, dzięki czemu zużywa się je do końca, oszczędzając pieniądze i produkując mniej odpadów.

Koncentrat pomidorowy
Mam wrażenie, że był to u mnie niekwestionowany lider. Kto z nas przynajmniej kilka razy w roku nie wyhodował przepięknej cywilizacji w słoiczku, z którego zużył łyżkę przecieru do doprawienia zupy czy gulaszu? Tata jakiś czas temu sprzedał mi patent na jego mrożenie. Okazuje się, że przechowuje się świetnie, a na dodatek nie zamarza na kość. Bez trudu da się odkroić kawałek z większej porcji.

Mleko kokosowe
To moje niedawne odkrycie. Lubię je w potrawach, ale nie lubię gdy dominuje nad innymi smakami. W wielu przepisach każą dodać całą puszkę mleka, a ja dodaję dwie-trzy łyżki. Zazwyczaj męczyłam się i w ciągu kolejnych dni dokładałam je gdzie się dało. Teraz mogę wyjąć jedno z malutkich pudełeczek i dodać do potrawy. Mrożę całość, po wymieszaniu części stałej i płynnej.

Zupy kremy
Zupy kremy, przynajmniej u nas, lubią skwaśnieć szybciej niż tradycyjne. W związku z tym wolę zamrozić porcję czy dwie, niż ryzykować trzymanie jej na trzeci dzień i wywalenie.

Natka, koperek
Można je poszatkować i popakować w malutkie pudełeczka. Do sałatki będą średnie, ale do zupy świetnie się nadadzą. W ten sposób unika się wyrzucania połowy pęczka.

Sok z cytryny
Bywa, że w przepisie jest łyżka soku z cytryny. Od jakiegoś czasu staram się od razu wyciskać całość, a potem mrożę w foremkach na kostki lodu. Potem dodaję odpowiednią ilość kostek podczas gotowania.

Pasty kanapkowe i pasztety
Zwłaszcza takie na bazie strączków mrożą się rewelacyjnie. Dzielę je na niewielkie porcje, które szybko się zje.

Pesto
Pesto zalane olejem bardzo dobrze się mrozi. Świetna sprawa na awaryjny obiad.

Wiem, że podobno można mrozić wędliny, ale tu się nie będę wypowiadała, bo ich nie jem i nie sprawdzałam.

Macie jakieś inne nieoczywiste produkty, które mrozicie? Które rzeczy według Was warto mrozić, a co było niejadalną breją?

Robot planetarny Bosch MUM 54251 – recenzja

Parę miesięcy temu, po długich rozważaniach, wybrałam robota kuchennego, który miał nam ułatwiać pracę w kuchni i w znaczący sposób skracać czas przygotowywania potraw. Zdecydowałam się na robota planetarnego Bosch MUM 54251. Przetestowałam sporą część jego funkcji i po tym czasie mogę już coś na jego temat napisać.

Sprzęt polecam i nie żałuję jego zakupu. Jest w stanie usprawnić moją pracę i wyręczyć w najbardziej uciążliwych czynnościach kulinarnych takich jak zagniatanie ciasta na chleb, krojenie w plastry, słupki czy ścieranie. Poza wyposażeniem bazowym, poszerzyłam jego możliwości o dodatkowe rzeczy. Czytaj dalej

Codzienne zwyczaje, które ułatwią mi przeprowadzkę

Powoli szykuję się do przeprowadzki, ale zanim to nastąpi, to musimy załatwić mnóstwo rzeczy typu wymiana okna czy zakup lodówki i kuchenki. Zaczęłam już analizować, co i jak spakować i doszłam do wniosku, że w ostatnim czasie wypracowałam kilka przyzwyczajeń, które ułatwią mi przeprowadzkę.

Zimowe ubrania pakowane w pudła

Zimowe ubrania po sezonie zapakowałam w nieduże pudełka. Pudełka w całości pójdą do dużych kartonów. Kartony zostaną umieszczone w dogodnym miejscu, a ich zawartość grzecznie poczeka na swój czas

Pionowe układanie ubrań w pudełkach w szufladzie

Od dłuższego czasu praktykuję pionowe składanie ubrań wg metody Marie Kondo. Dodatkowo bluzki z krótkim rękawem, T-shirty i całą bieliznę trzymam w szufladach pudełkach. Jest to o tyle wygodne, że podobnie jak w przypadku rzeczy zimowych, pudełka pójdą do większego kartonu, a w nowym mieszkaniu po prostu je wypakuję i umieszczę w szufladzie. Żadnego przekładania, wykładania.

Przechowywanie książek

Rzadziej używane książki, których nie chcę sprzedać/oddać, miałam popakowane w pudła. Są więc w zasadzie gotowe do przeprowadzki

Pościel

Nieużywaną pościel zapakowałam zaraz po zakupie worków próżniowych, które będzie można choćby luzem wrzucić do bagażnika auta.

Zapasy jedzenia

Większość produktów spożywczych trzymam w pojemnikach. Częściowo wynika to z dążenia do ograniczenia odpadów i chodzenia po zakupy z własnymi pudełkami i słoikami, a częściowo ze względu na profilaktykę antymolową. W efekcie jedzenie jest o wiele łatwiejsze do spakowania. Oczywiście niezależnie od tego uprawiam „kuchnię przeprowadzkową”. Spisałam sobie, jakie mam produkty i na tej podstawie gotuję, żeby zużyć jak najwięcej.

Zapakowanie nieużywanych przedmiotów w dedykowane im pudełko

Jest grupa przedmiotów, które na razie nie były nam potrzebne, ale przydadzą się po przeprowadzce. Jest to na przykład otrzymany od rodziców komplet noży, mydelniczka czy ręczniki. Przygotowałam dla nich specjalne pudło i wszystko, co było na później, trafiało właśnie tam. Korzyść jest podwójna – nie dość, że teraz tylko pudełko zakleję, to jeszcze te przedmioty nie walały mi się bezsensownie przez ostatnie miesiące.

Przegląd garderoby

W ostatnim czasie regularnie przeglądałam moją garderobę, dzięki czemu pozbyłam się wielkiej torby rzeczy. Jeśli znacie jakąś krakowską organizację charytatywną, która NA PEWNO przyjmie torbę damskich ubrań, to napiszcie proszę. Kontaktowałam się m.in. z pobliskim domem samotnej matki i usłyszałam, że nie przyjmują ubrań. Wyrzucić do kontenerów nie chcę, bo za często widziałam powywalane kontenery i gnijącą kupę mokrych rzeczy. Poza tym, chciałabym, żeby te ubrania faktycznie trafiły do potrzebujących i jakoś nie kręci mnie akcja z cyklu „Oddaj nam ubrania, a my przekażemy 1% zysku na potrzebujących”.

Macie jakieś ciekawe patenty na to, jak przeżyć w najmniej bolesny sposób przeprowadzkę? Dajcie znać, chętnie przyjmę porady, bo do tej pory przeprowadzałam się stopniowo – wyprowadziłam się z jedną walizką ubrań, a potem zwoziłam rzeczy przy okazji wizyt u moich rodziców. Teraz muszę rzucić się na głęboką wodę, na dodatek przeprowadzając się z dużego domu do znacznie mniejszego mieszkania.

5 dziwnych faktów o mnie

1. Gdy tylko mogę (czyli nie jestem otoczona ludźmi), podczas jedzenia kanapki najpierw zjadam skórkę.

2. Przy czytaniu książek co jakiś czas liczę sobie, ile zostało stron do końca.

3. Gdy jestem bardzo zmęczona i nie mam siły dalej iść, z uporem maniaka w kółko liczę do czterech.

4. Najczęściej zerkam na zegarek o 14:53.

5. Nawet w największy upał nie zasnę z odkrytymi stopami – muszą być przykryte choćby prześcieradłem. Jako dziecko wkręciłam sobie, że w przeciwnym razie potwór mi je zje. Teraz wiem, że nie zje (bo się obronię ;)), ale potrzeba przykrywania stóp została.

Przyznajcie się, jakie są Wasze małe dziwactwa 😀

Jeśli nie chcesz przegapić nowych wpisów, polub mój fanpage.

Chcę czytać więcej książek, ale nie mam czasu!

Obracam się głównie w gronie ludzi, którzy lubią czytać. Mimo to regularnie słyszę od wielu z nich, że nie mają na to czasu i czytają mniej niż by chcieli. Ostatnio udaje mi się czytać naprawdę dużo – kilka książek tygodniowo.

Sposoby na znalezienie czasu na czytanie:

1. Zaplanuj czas na czytanie. 

Jeśli nie przewidzisz czasu na czytanie, to może się zdarzyć tak, że wykonasz swoje obowiązki, po czym tu na chwilę zerkniesz na FB, tu poczytasz artykuły na jakimś portalu, tu poprzeglądasz ofertę sklepu, osiemnaście razy sprawdzisz maila (bo przecież trzeba na bieżąco odebrać każdy spam reklamujący Viagrę), po czym pójdziesz spać bez choćby otwarcia książki.

2. Korzystaj z czytnika ebooków

Na czytnik mogę wgrać wiele różnych pozycji, co daje mi możliwość wybrania tego, na co mam w danej chwili ochotę. Odpada sytuacja, w której chętnie bym coś poczytała, ale niekoniecznie tę jedną książkę w papierze, którą mam ze sobą.

3. Korzystaj z aplikacji w telefonie

Wiadomo, że ekran telefonu nie jest rewelacyjny do czytania. Emituje męczące światło, błyszczy się, niemniej jednak jest to rozwiązanie idealne w sytuacji, w której nie bierze się plecaka czy torebki lub na poczytanie jest naprawdę niewiele czasu. Lubię czytać na telefonie w kolejce w sklepie. Komórkę wygodniej się chowa do kieszeni i jest poręczniejsza.

4. Zaprzyjaźnij się z audiobookami

Jeśli potrafisz się skoncentrować na gadającej książce, to jest to świetna sprawa. Idziesz na spacer albo wycierasz kurze, a książka sączy się przez uszy 🙂 Aczkolwiek uwaga na multitasking – warto słuchać audiobooków tylko przy tych czynnościach, które nie wymagają koncentracji. W przeciwnym razie jest ryzyko, że nie docenimy w pełni książki, a podstawowa czynność zajmie nam więcej czasu albo popełnimy błędy.

5. Nie kończ na siłę lektury rzeczy, które Ci się nie podobają

Po co marnować czas na słabe książki? Jest taka ilość ciekawych publikacji, że naprawdę nie widzę sensu męczenia się. W tym czasie można zapoznać się z czymś, co naprawdę sprawi przyjemność. Dodatkowo nieciekawa książka może sprawić, że w tym dniu już nic nie przeczytamy, bo się zniechęcimy i zajmiemy czymś innym.

6. Dostosuj lekturę do aktualnych okoliczności

Jeśli jesteś zmęczona, to nie czytaj na siłę traktatu filozoficznego, bo prawdopodobnie odpadniesz po trzech stronach. Podział na literaturę wysoką i niską moim zdaniem robi dużą krzywdę dla ilości przeczytanych rzeczy. Męczymy się jak potępieńcy czytając po ciężkim dniu pozycję wymagającą dużego skupienia i przerywamy po trzech minutach, zamiast poczytać z przyjemnością sympatyczne czytadełko.

7. Omijaj nieciekawe fragmenty

Jeśli nie lubisz opisów przyrody czy architektury, to je pomiń. Dla niektórych zabrzmi to heretycko, ale nie czytam w celu samoudręczania, tylko dla przyjemności. Jeśli coś nie sprawia mi frajdy, to szkoda na to mojego czasu.

8. Lepiej poczytać coś przez 5 minut niż w ogóle

Więcej przeczytasz czytając kilka minut dziennie niż w nieskończoność czekając na moment, aż będziesz mieć więcej czasu. Do takich urywanych sesji dobrze sprawdzają się lekkie lektury bez skomplikowanej i rozbudowanej fabuły, za którą niełatwo nadążyć.

Gdzie czytam:

1. W komunikacji publicznej
2. W kolejce w sklepie
3. U lekarza
4. Na przerwie w pracy
5. W domu
6. Podczas gotowania – uwaga, warto mieć włączony timer w kuchence czy telefonie, inaczej na obiad może być zupa węglanka wraz z węgielkami na drugie danie
7. W kawiarni, gdy jestem sama lub z kimś, z kim dobrze się znamy i czujemy na tyle swobodnie, żeby we własnym towarzystwie podczytywać książkę, jeśli akurat mamy na to ochotę
8. Na spacerze, gdy na chwilę przysiądę

9. Idąc po chodniku – nie polecam, ale czasami po wyjściu z autobusu nie mogę się powstrzymać i chcę doczytać jeszcze kawałek… Póki co jeszcze nie złamałam sobie nosa o słup, więc jest dobrze

Gdzie udaje Wam się najwięcej czytać? Co Was powstrzymuje przed czytaniem tyle, ile byście chcieli? A może jesteście zadowolone z czasu, jaki poświęcacie na lekturę? Jak to osiągnęłyście?

Jeśli nie chcesz przegapić nowych wpisów, polub mój fanpage.

Dobrą organizacją możesz pomóc chronić środowisko

Od dłuższego czasu starałam się żyć w taki sposób, żeby minimalizować negatywny wpływ na środowisko, czyli segregowałam odpady, unikałam foliówek, starałam się kupować lokalne produkty. Natomiast jakiś czas temu trafiłam na informację o ruchu Zero waste, czyli filozofii dążącej do życia bez śmieci, co pociągnęło za sobą zmiany w zakresie organizacji codziennego życia.

Czytaj dalej